Nuda…
Nie zazdroszczę polskim wydawcom prasy sportowej, którzy w kończącym się tygodniu musieli się nieźle napocić, żeby cokolwiek z wyścigowego światka wycisnąć…Kiedy po GP Bahrainu wybuchła Kubicomania, przynajmniej medialna (w szeroko pojętej prasie krajowej i światowej), dziennikarze (kibice też) musieli zdać pierwszy, niemal sportowy egzamin w tym sezonie – test cierpliwości…Ciężko było podtrzymywać bojową atmosferę. O ile tydzień poprzedni upłynął na analizie ostatniego GP, w tym emocje już opadły… Gdyby nie testy w Barcelonie i kilka nowych rozwiązań, które wprowadziły poszczególne zespoły, w zasadzie nie byłoby czego analizować. Jako że testy były wyjątkowo nieczytelne (z kilku powodów), najbardziej elektryzującą wiadomością okazała się chyba ta o wypadnięciu Roberta z toru…
Poza tym, wciąż trzeba było pisać o tym samym, we wszystkich możliwych wariacjach, a to również wymaga kreatywności. Najbardziej eksploatowane tematy to: szanse Roberta przed GP Hiszpanii, szanse na ewentualne mistrzostwo (TAK, jeśli samochód pozwoli – słowa własne Roberta, odmieniane potem przez analityków przez wszystkie przypadki, werdykt oczywisty, publikowany wszędzie, od GW, przez Przegląd Sportowy, na portalach kończąc). Jak zawsze w takich momentach pojawia się leczenie własnych kompleksów, a więc cytowanie zagranicznych ekspertów. Nie znam żadnego, który by Roberta nie lubił jako człowieka lub nie cenił jako kierowcy. Ale my widocznie cały czas potrzebujemy potwierdzeń owej sympatii. Przegląd Sportowy korzysta z Jacquesa Laffite’a, który powtarza praktycznie słowa Roberta w kwestii szans na mistrzostwo, komplementując przy tym naszego kierowcę. Miłe, ale słyszeliśmy to już wielokrotnie z ust dziesiątek specjalistów.
Współczuję szczerze wszystkim dziennikarzom zajmującym się motosportami. Redaktor Gutowski napocił się chyba najbardziej. Z całym szacunkiem, ale gdyby nie “uszy królika” Hondy i “rekin” Ferrari…
Nuda, nic się nie dzieje – dobrze, że do pierwszych treningów w Hiszpanii już tylko 6 dni…

Tagi: prasa