HAZARDZIŚCI
W dzisiejszym “Dzienniku” wywiad z Robertem, w którym Rafał Kaźmierczak pyta o rzeczy trochę mniej poważne niż zbliżające się GP Hiszpanii…
I dobrze…Dziennikarz “Dziennika” nie skupił się tylko i wyłącznie na obecnej formie BMW i szansach naszego kierowcy w pierwszym europejskim wyścigu. Okazuje się, że Roberta można zapytać także o takie rzeczy jak: sposób na przedstartowe przygotowania i karciane mitingi z Alonso i Fisichellą…
Robert z gracją odpowiada tak, żeby nie odpowiedzieć i to w nim lubię najbardziej. Inny zawodnik, inny człowiek może ruszyłby w takim momencie z porywającą narracją o tym, jak dobrze mieć w tym sporcie przyjaciół, jak to wspaniale gra się z mistrzem świata w pokera, jakie ten mistrz potrafi sztuczki z dwoma taliami kart naraz, a mimo wszystko przegrywa wielkie sumy we własnym garażu!
Podobno grywamy. Nie lubię o tym mówić…
Oto odpowiedź!
O przyjaźni Alonso i Kubicy wiadomo już od dawna. Jazda w jednym zespole marzy się zapewne obydwu kierowcom, Robert wielokrotnie to podkreślał. W pierwszym numerze magazynu QS (tematyka sportowo - biznesowa) pojawił się właśnie artykuł o dwóch kierowcach, sugerujący, że przyszłość kolegów z F1 ma kolor czerwony…Never say never , ale nie widzę na to większych szans. O ile pozycja Massy jest niepewna i jego miejsce może w końcu się zwolnić, o tyle Raikkonen musiałby zostać alkoholikiem, żeby hiszpańsko - polski duet mógł walczyć o punkty dla Scuderii.
Flavio Briatore w ogóle nie poleca Włochom Fernando, twierdząc, że rywalizacja między Hiszpanem, a Raikkonenem skończyłaby się tak samo jak w McLarenie. (A więc Massę już spisał na straty…) Jego zdaniem drużyna złożona z dwóch wybitnych kierowców wcale nie skorzysta na ich rywalizacji. Ergo - zawsze musi być ten drugi…Flavio nic nie mówi o Robercie, ale może lepiej nie ryzykować? Dodam tylko: mam nadzieję, że szef Renault nie widzi dla Polaka roli statysty…Trzeba by go wtedy uznać za mentalnego ślepca.
Tagi: fernando alonso, ferrari, flavio briatore, prasa, robert kubica
