TEN CWANIACZEK FERNANDO

By f1lane

Ten cwaniaczek Fernando, pojechał w Q3 na oparach, zrobił niezłe show, ale i tak go lubię – doszło do mnie zaraz po zakończeniu kwalifikacji. Przechytrzył prawie wszystkich, ale czy to się opłaci?

Show istotnie było wspaniałe. Fernando zwyciężył (nawet nie zajmując PP), powrócił do gry, ale było to zwycięstwo w bitwie, która dopiero zaczyna wojnę.Mogę to wszystko oczywiście “odszczekać” jeśli Hiszpan stanie na podium. Chyba nawet on w to nie wierzy, sugerując, że jego celem i zarazem przeznaczeniem jest 7 miejsce. Jednak dopóki wyścig trwa…każdy może go wygrać. Wielu hiszpańskich kibiców, jeśli w ogóle położyło się spać, śniło o wiktorii Fernando na Circuit de Catalunya. Wielu widziało w swoich snach wyścigowego księcia Asturii, który pod niebiesko – żółtymi sztandarami, rozpoczyna prywatną rekonkwistę przeciwko Ferrari, BMW i McLarenowi. Wielu prosiło o to w nocnych modlitwach, czuwaniach przy piwie i winie, patrząc w rozgwieżdżone niebo Katalonii. Modlitwy i toasty będą mu bardzo potrzebne…

Hiszpan zacznie bowiem wyścig z bardzo lekkim bolidem(Pat Symonds – dyrektor techniczny teamu potwierdził to, co wszyscy przypuszczali od wczorajszego popołudnia). Da to Hiszpanowi przewagę tylko na początku. Ma mniej paliwa niż Raikkonen, start może być bardzo ciekawy. Marca na swojej stronie internetowej pisze: “Fernando zaprasza nas, żebyśmy zabrzmieli w Montmelo”. To hiszpańskie “brzmieć” łatwo może zamienić się w “ryk”. Wczorajsze kwalifikacje zobaczyło 115.000 ludzi. Dziś będzie ich jeszcze więcej. Nikt mnie nie przekona, że takie wsparcie nie przynosi (także) presji. Nawet sam Fernando, który w wywiadzie przed GP Hiszpanii przekonywał, iż żadnej presji nie czuje.

Gdybym mógł zadać hiszpańskiemu kierowcy jedno pytanie, zapytałbym o to, czy pamięta zeszłoroczny start na Circuit de Catalunya (warto sobie przypomnieć – video poniżej)…

Alonso także rok temu zaczynał z P2, w pierwszym zakręcie ELF zbyt mocno zaatakował Massę (był to niezwykle odważny manewr, o tym fragmencie toru żaden z kierowców nie powie, że jest miejscem do wyprzedzania), opuścił na chwilę tor, a wracając – prawie wbił się w Hamiltona. Alonso nie odpuści także dzisiaj, możemy być pewni. Bardzo prawdopodobny jest też pojedynek byłych kolegów z McLarena. Ostatnie starcie, w Bahrajnie, zdecydowanie wygrał Alonso, a Hamilton pozbawił się szansy na punkty. Dziś też może być nerwowo, choć wierzę w hiszpańsko – polską niedzielę w Montmelo!

Tagi: ,

Napisz odpowiedź