W wypowiedziach przed GP Turcji jedna kwestia przewija się najczęściej…To nie “lewoskrętność” Istanbul Park jest najgoręcej dyskutowaną cechą toru, ale jego słynny, wymagający zakręt numer 8 w drugim sektorze – jeden z najtrudniejszych i najbardziej obciążających zawodnika wiraży w całym kalendarzu wyścigowym.
Diabeł tkwi w szczegółach, w takim sporcie jak Jedynka, zajmowanie się pojedynczym zakrętem nie może uchodzić za zboczenie lub nadgorliwość. W chwili kiedy piszę te słowa, kierowcy przechadzają się po torze, wielu z nich przystanie z pewnością na dłuższy moment, na oględziny, w zakręcie nr 8…
Zanim zajmiemy się całym torem pod Stambułem, proponuję przyjrzeć się jego legendarnemu odcinkowi. Zakręt numer 8 – pokonywany jest na 6 biegu. Składa się w zasadzie z 4 mniejszych zakrętów – bez wątpienia to newralgiczny fragment z obciążeniem dochodzącym do 4,5 – 5 G (waga ciała wzrasta pięciokrotnie!) Trzeba prześliznąć się gładko przy prędkości 260 – 270 km/h, ustawiając bolid na każdym z “odcinków” tak, aby trafić idealnie w wierzchołek (apex – środkowy punkt wewnętrznej linii prowadzącej przez zakręt). Nie ma mowy o pomyłce…
Robert o “ósemce” (w “Przeglądzie sportowym”)
Tak naprawdę można by go nazwać zakrętem numer osiem, dziewięć, dziesięć i jedenaście ponieważ składa się z czterech następujących po sobie zakrętów. Gdyby nie było po drodze dwóch podbić, to całość można by przejechać na pełnym gazie, ale nawet teraz jest to bardzo szybki łuk i do tego niezwykle wyczerpujący dla kierowcy. Szczególnie obciąża kark. Przez ponad pięć sekund jesteśmy tam poddawani przeciążeniom przekraczającym 5 G, ale ogólnie pokonanie tego fragmentu toru nie stanowi dla mnie większego problemu.
Wtóruje mu Quick Nick, który mówi (cytat za formula1.com):
Czekam na wyścig w Stambule, szczególnie na zakręt ósmy, który stanowi szczególną cechę tego toru. Jego sława trwa od pierwszego GP, ze względu na to, że jest ryzykowny, powoduje wiele uślizgów. Bardzo długi, szybki zakręt, z kilkoma wierzchołkami.
Pechowiec z “domowego” wyścigu w Hiszpanii, Fernando wyraża się z uznaniem o 8 zakręcie Istanbul Park(cytat za formula1.com):
Jazda na Istanbul Park przypomina mi jazdę na innych torach, szczególnie Spa. Tor jest szeroki i daje dużo możliwości do wyprzedzania. Jest też kilka wyjątkowych zakrętów, w których nie widzi się “wyjścia” co czyni ten tor wyjątkowym. Szczególnie interesujący jest zakręt 8, długi, lewoskrętny, gdzie doświadczamy przeciążeń większych niż 4 G.
Jak pokonać ten zakręt tłumaczy Heikki Kovalainen (cytat za formula1.com):
Zakręt ósmy zbudowany jest z czterech zakrętów, z których każdy przesuwa się coraz bardziej w lewo. Żeby je pokonać musisz wstrzelić się w jeden wierzchołek, następnie odbić nieco w prawo, gdzie możesz znów przyśpieszyć do następnego.
Także inżynierowie poszczególnych teamów akcentują trudności związane z Turn 8, wielu z nich podkreśla, że pod ten zakręt trzeba będzie specjalnie poszukać ustawień. Choć to tylko 5 sekund jazdy na okrążeniu, mieszanka Bridgestone’a jest dobierana z uwzględnieniem degradacji, jaka zachodzi, właśnie na tym odcinku. Jak zdradliwy jest to wiraż przekonał się Juan Pablo Montoya, który miał tu bardzo nieprzyjemną przygodę w czasie pierwszego GP w 2005 roku. Jadąc na drugim miejscu, na dwa okrążenia przed końcem wyścigu, popełnił znamienny błąd w “ósemce”, puszczając przed siebie Fernando Alonso i tracąc cenne punkty dla McLarena. Zdarzenie to przypomina video zawierające najciekawsze momenty z pierwszego GP nad Bosforem:
Najpierw zetknięcie się Montoyi z Monteiro, następnie wycieczka na pobocze w ósmym zakręcie, którą wykorzystał Alonso…
Wymagania jakie stawia zakręt numer 8 dobrze widać na animacji zawartej w tym filmie:
THE IMPRESSIVE, THE BIG TURN EIGHT ! ! ! ! – królewski zakręt na jednym z najbardziej wymagających torów świata! Można o nim opowiadać godzinami.
Tagi: fernando alonso, GP Turcji, kovalainen, montoya, nick heidfeld, robert kubica

